Aktualności
MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ – pierwsze recenzje po premierze
30/06/2026
Przedstawiamy wybór recenzji po premierze spektaklu Moralność Pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Anny Augustynowicz.
O pracy reżyserskiej i kreacjach aktorskich

Michalina Łabacz (Mela Dulska), Małgorzata Kożuchowska (Pani Dulska) w Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Anny Augustynowicz. Fot. Tobiasz Papuczys
„Moim zdaniem Anna Augustynowicz odczytała Moralność pani Dulskiej wprost fantastycznie. Z ogromną uwagą i dbałością o każdy szczegół tej psychologicznej układanki zbudowała spektakl trzymający w napięciu. Wciągający i błyskotliwy. Podążając za perypetiami rodziny Dulskich mamy możliwość wychwytywania, ukrytych przez autorkę, perełek sarkastycznego humoru. Mierzymy się z hipokryzją i bezwzględną walką o utrzymanie status quo dulszczyzny. Smakujemy pasje i emocje. A wszystko to dzieje się pod batutą wykreowanej przez Małgorzatę Kożuchowską Anieli Dulskiej. Świetna, przemyślana dogłębnie i z wielką precyzją zbudowana rola. Na koniec swojego pierwszego sezonu w fotelu dyrektora Teatru Narodowego, Jan Klata serwuje Warszawie prawdziwą petardę teatralnych przeżyć” – odnotowuje Jacek Mroczek na blogu „Teatr Varia”. Czytaj więcej
„Największym osiągnięciem przedstawienia jest jednak rola Małgorzaty Kożuchowskiej. Aktorka nie buduje postaci jako groteskowego potwora ani symbolu mieszczańskiej obłudy. Jej Dulska nie jest śmieszna. Nie jest nawet szczególnie odrażająca. Jest niebezpieczna w znacznie subtelniejszy sposób. Kożuchowska pokazuje kobietę, która przez całe życie nauczyła się zarządzać ludźmi. Nie krzykiem. Nie przemocą. Zarządzaniem emocjami. Wie, kiedy okazać słabość, kiedy wzbudzić poczucie winy, kiedy przypomnieć o zależności finansowej, a kiedy odwołać się do rodzinnej lojalności. Ta Dulska nie przypomina tyrana. Przypomina człowieka, który doskonale poznał reguły funkcjonowania swojej wspólnoty i nauczył się wykorzystywać je dla utrzymania kontroli.
Warto przy tym zauważyć, że Kożuchowska unika pokusy psychologicznego „rozgrzeszania” bohaterki. Nie zamienia Dulskiej w ofiarę okoliczności ani nie próbuje jej usprawiedliwiać. Zachowuje równowagę pomiędzy zrozumieniem postaci a świadomością szkód, jakie wyrządza innym. Dzięki temu jej kreacja pozostaje niejednoznaczna i długo pracuje w pamięci widza. […]
Bardzo dobrze wypada również cały zespół aktorski. Augustynowicz od lat buduje teatr oparty na precyzji relacji i dyscyplinie wykonania, a nie na indywidualnych popisach. Tak jest również tutaj. Poszczególne role układają się w spójny organizm, w którym każda postać wnosi własną historię, ale żadna nie funkcjonuje w oderwaniu od pozostałych” – pisze Wiesław Kowalski w „Teatrze dla Wszystkich”. Czytaj więcej

Michalina Łabacz (Mela Dulska), Paulina Szostak (Hesia Dulska) w Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Anny Augustynowicz. Fot. Tobiasz Papuczys
„Anna Augustynowicz prezentuje widzowi galerię perfekcyjnie dopracowanych postaci. Wybitna jest Małgorzata Kożuchowska w roli tytułowej. Jej Dulska jest rozpięta między bazarem a bazyliką, bezlitośnie pozbawiona złudzeń, o ile kiedykolwiek je miała. To urodzona dyrygentka, na pokaz racjonalna i twarda aż do bólu, choć to portret do końca nieoczywisty, choćby wtedy, gdy widownia jest o krok od litości, widząc Anielę, której świat się właśnie zawalił, pozbawioną koafiury, przypominającą, choć nieco karykaturalnie, grecką płaczkę, wyżalającą się kuzynce. Per saldo jednak to modelowy portret kobiety przemocowej, bezwzględnie realizującej własną wolę, mając stale na ustach mityczne dobro rodziny. […]
Wieczór należy jednak do Gabrieli Muskały. […] Scena, w której dyktuje co trzeba zrobić z Hanką, należy do najlepszych w całym spektaklu. W tej rundzie na deskach leży Aniela. W następnej Zbyszko. Muskała nie bierze jeńców, kreuje postać o rysie mefistofelicznym, ognistym, jak jej rdzawe włosy. To w gruncie rzeczy Dulska aspirująca, póki co nie chce uczynić ostatniego kroku, choć trudno uwierzyć, że z czasem nie przyjdzie i na to pora.
Zbyszko Kamila Mrożka to z kolei starannie dopracowany portret buntownika mimo, sensu stricte, woli. Aktor konsekwentnie buduje postać pozbawionego charakteru i asertywności sybaryty, fircyka przepoczwarzającego się w konformistę do szpiku kości, błyskawicznie zmieniającego front po władczym dictum kuzynki, skutecznie odwołującej się do smutnej zasady, iż mamona potrafi skruszyć prawie każdą miłość.
Wreszcie Hanna Wojtóściszyn jako, nomen omen, Hanka. Aktorka przekonująco kreuje najbardziej spektakularną przemianę wieczoru, prowadząc postać od zahukanego wiejskiego dziewczątka, kornej służki po hardą kobietę, rozumiejącą, że jedyne co jej zostało to grać, jak brutalny świat pozwala, a w tym jednym, jedynym momencie pozwolił zalicytować niebosiężnie. […]
Godna uwagi jest rola Michaliny Łabacz. Mela w jej kreacji to postać dopełniona w pełnym spektrum emocji wieku dojrzewania, balansująca między naiwnością a zmysłowością w ogniu nastoletniej burzy, budzących się pożądań. Jeśli ktoś w tej inscenizacji niesie nadzieję, to przede wszystkim ona. Koniecznie trzeba zwrócić uwagę na Beatę Fudalej w roli Tadrachowej, mądrej starczym doświadczeniem, świadomej rudymentarnych reguł, doskonale adaptatywnej. Aktorka jest niczym lisica, tu się ugnie, tam odskoczy, tu stanie murem, skutecznie dążąc do celu. Na koniec znakomita Anna Grycewicz w bardzo ważnej, w gruncie rzeczy najistotniejszej w tak podanej inscenizacji, roli. Jej Lokatorka to postać wycyzelowana na pograniczu światów – groteskowo przerysowanej rzeczywistości i niedoszkicowanej oniryczności, czyniąca jakże istotną różnicę, zdumiewająco i znamiennie towarzysząca Dulskiej w scenie ostatniej” – podkreśla Tomasz Mlącki w „Dzienniku Teatralnym”. Czytaj więcej

Beata Fudalej (Tadrachowa), Gabriela Muskała (Juliasiewiczowa z Dulskich), Kamil Mrożek (Zbyszko Dulski) w Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Anny Augustynowicz. Fot. Tobiasz Papuczys
„Ciekawą postacią jest także Mela. […] Michalina Łabacz w Narodowym kreuje najmłodszą latorośl Dulskich na przekór tradycji. Melę często pokazuje się jako sentymentalną, cielęco głupią panienkę, wrażliwą, słodką i zdziecinniałą. Łabacz tymczasem maluje portret dziewczyny nieprzystosowanej i dziwnej, faktycznie naiwnej i niezbyt bystrej, ale dosyć energicznej, pozbawionej mdłej podlotkowatości. Augustynowicz skróciła także scenę rozmowy Meli ze Zbyszkiem, w której rodzeństwo łączy się we wspólnym poczuciu wyobcowania z rodziny. Dzięki tym zabiegom i talentowi aktorki Mela w Narodowym jest dużo bardziej aktywną uczestniczką całej intrygi w domu Dulskich, dużo bardziej skompromitowana zostaje także jej głupota” – notuje Stanisław Godlewski w „Teatrze”. Czytaj więcej
„Praczka Tadrachowa w wykonaniu Beaty Fudalej to zamknięta w drobnej formie aktorska perełka, płynnie przechodząca od spływającej miodem dobrego obyczaju poczciwiny do miotającej gromy boskiej sprawiedliwości wiedźmy. Właściwie tylko czarnego kota brakuje. Szeroką paletę aktorskich interpretacji prezentuje doskonała w roli femme fatale Juliasiewiczowej Gabriela Muskała – widać w niej olbrzymią radość z grania tej postaci. Figlarne spojrzenie przeplata się ze «złodziejskim sprytem», urażona duma cofa się rakiem z potrzeby chwili, a silna osobowość Dulskich nie odpuszcza w kryzysowych sytuacjach, nawet gdy miękną kolana” – pisze Marek Zajdler w portalu „Nasz Teatr”. Czytaj więcej
O scenografii, kostiumach, muzyce

Na pierwszym planie: Gabriela Muskała (Juliasiewiczowa z Dulskich) oraz Anna Grycewicz (Lokatorka), Małgorzata Kożuchowska (Pani Dulska), Paulina Szostak (Hesia Dulska), Hanna Wojtóściszyn (Hanka), Michalina Łabacz (Mela Dulska) w Moralności pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Anny Augustynowicz. Fot. Tobiasz Papuczys
„Na spowitej mrokiem scenie owe kryjówki wizualizują się scenograficzną wizją Marka Brauna. Z przesłoniętych przeziernymi, ciemnymi tkaninami trzech pomieszczeń można wydostać się ciasnymi przejściami na niemal pustą przestrzeń, gdzie twórcy poddają wiwisekcji dramaty ukrywane dotąd w czterech ścianach mieszkania. Stylowe, niekiedy wywrócone meble, jedynie sugerują wykorzystanie pomieszczeń, a toaleta stanowi prawdziwy azyl dla zmęczonych atmosferą domowników. Projekcje Wojciecha Kapeli płaczą deszczem nad niedolą Dulskiej i interesująco multiplikują zdecydowanie niebaletowe choreograficzne układy Bartosza Dopytalskiego. Kostiumy Tomasza Armady, podobnie jak klimatyczna muzyka Jana Marka Kamińskiego, wymykają się czasowi i mieszają realia epoki ze współczesnością. W strojach dominują czernie, a fasony idealnie oddają pozycję społeczną bohaterów” – zauważa Marek Zajdler w portalu „Nasz Teatr”. Czytaj więcej
„Kompletnie koherentna z przesłaniem scenografia autorstwa Marka Brauna jest swoistą pętlą, nieuchronnie zaciskającą się wokół wszystkich postaci. To sfera zniewolenia, pozbawiona intymności, wyzuta z indywidualności, ujęta w ażurowe ściany, za którymi nic i nikt się nie ukryje, z centralnie usytuowanym wybiegiem, jakże przydatnym do wygłaszania jedynie słusznych, jednostkowych racji, gdzie wewnętrzna opresja jest otulona strużkami deszczu, z może raczej łez na projekcjach wideo Wojciecha Kapeli.
W domu ceglanym nie ma krztyny wolności, chciałoby się sparafrazować znany tekst. Świetne są szaro-czarne, doskonale spinające epoki – kreacji dramatu sprzed 120. lat i jego dzisiejszej percepcji, kostiumy Tomasza Armady, tyleż aksamitny, co wyrazisty most ponad czasem. No i ta muzyka Jana Marka Kamińskiego, zawieszona między kojącą słodyczą tanga, a wwiercającą się w mózg goryczą antagonizmu, precyzyjna partytura kontrapunktu, kapitalnie niosąca emocje, wydatnie budująca dynamikę narracji” – pisze Tomasz Mlącki w „Dzienniku Teatralnym”. Czytaj więcej
